HISTORIA - wspomnienia
Wirtualne Muzeum Staniszowa
Otwórz szufladę - odkurz historię
Nasze drogi do Staniszowa
Copyright © 2013 Wirtualne Muzeum Staniszowa        kontakt: muzeumstaniszowa@op.pl
Na spotkaniu z obecnymi i byłymi mieszkańcami Staniszowa, każdy osobiście wytyczał szlak przebytej drogi. Spotanie odbyło się 22 maja 2014 roku.
Bohaterowie opowiadania wprawdzie nie przybyli bezposrednio do Staniszowa   ale autorka  jest mieszkanką Staniszowa a losy bohaterów sa na tyle ciekawe że warto je opublikować
Iwona Zygmunt
22 luty 1945 rok, Kalisz                                  WSPOMNIENIA

Miasto wyzwolili Rosjanie z Frontu Białoruskiego, ale strzały na przedmieściach dalej nie milkną. Wiadomo tylko, że miejsce jednego okupanta zajął drugi. Nadal nie ma prądu, a na ulicach pełno jest czołgów i wojskowych patroli.  Grupy krasnoarmiejców bez skrupułów plądrują domy i zabierają mieszkańcom cenne przedmioty, żywność i alkohol. Za ten ostatni gotowi są zabić. Miasto jest jak wyludnione. Czekam niecierpliwie, kiedy będzie można wrócić do pracy w szpitalu.
W transportach wciąż przywożą rannych żołnierzy. Rosjan, Polaków, Niemców, w tej kolejności właśnie, przy czym śmiertelność tych pierwszych jest przerażająca. Umierają od chorób, z wycieńczenia, od ran odniesionych w walce. Nikt się tym nie przejmuje, nie mają nawet odpowiedniego ubrania, a to co mają, w większości jest zdobyte na Niemcach: buty, broń, wyposażenie. Kieszenie i plecaki mają wypełnione ukradzionymi przedmiotami.

Nagroda Marszałka Województwa Dolnośląskiego dla pani Iwony Zygmunt 
Z wielką starannością pielęgnowana jest w rodzinie Twardziszewskich pamięć o przodkach, dbałość o zachowanie tradycji rodzinnych i ukochanie ojczystego kraju, niezależnie od sytuacji w jakiej jej członkowie się znaleźli.
                                  Historia rodziny Twardziszewskich
Helena pochodziła z Raciąża, przyjechała do Warszawy uczyć się zawodu. Skończyła szkołę pielęgniarską. Została położną. Michał pochodził z Sitna k/Zamościa. W Warszawie poznali się i wzięli ślub.
     Helena i Michał w czasie zaborów mieszkali w Warszawie przy ul. Pięknej. Tam prowadzili sklep i jednocześnie zajmowali się działalnością konspiracyjną.

Wspomina Elżbieta Dywańska - wnuczka Anny i Mieczysława
Druga wojna światowa w oczach mojej rodziny
  Czas drugiej wojny światowej wpłynął bardzo negatywnie na losy mojej rodziny i pozostawił po sobie wiele tragicznych wspomnień, które dziś pragniemy opisać.
       Dziadek nasz- Bolesław Twardziszewski był synem osadnika wojskowego, który w czasie pierwszej wojny światowej służył w szeregach wojska polskiego pod dowództwem Józefa Piłsudskiego. Za swoje zasługi otrzymał od niego ziemię na wschodzie, gdzie zamieszkał wraz z rodziną. Po wybuchu drugiej wojny światowej, kiedy Niemcy ze Związkiem Radzieckim podpisały pakt Ribbentrop - Mołotow Rosjanie 17 września zaczęli zajmować tereny wschodniej Polski. Z chwilą tą zaczęto prześladować obywateli zamieszkujących tamte tereny, zwłaszcza tych, którzy mieli niewielkie majątki. Do takich zaliczali się moi dziadkowie i pradziadkowie.
Wspominały wnuczki      Marta  i Weronika Kowalskie.
Pan Antoni Olchówka 93lata, z 64 - letnim stażem małżeńskim. Wieloletni sołtys Staniszowa.

     Pochodzę z Brasławia - dawniej znajdował się w województwie wileńskim, obecnie  jest to Białoruś. Brasław jest jedną z 7
gmin położonych na granicy z Łotwą. Mówi się, że są to kresy kresów. Miasteczko leży na Pojezierzu Brasławskim, nad
jeziorem Drywiaty, które ma 14 km długości i 7 km szerokości. Z punktu widokowego na Górze Norberta widać 12 jezior i całe
miasteczko.
   W 1943 roku cala moja rodzina została wywieziona do Niemiec (Prusy Wschodnie) , ja w tym czasie byłem w partyzantce AK.
W 1944roku jak Rosjanie gonili Hitlera,to porucznik Zapolski dowódca okręgu rozwiązał oddział 2 lipca 1944r. A 12 lipca 1944r. po
wyjściu z lasu zostałem zmobilizowany do wojska. Nikt nie pytał czy chcę. Ustawili Białorusinów i inne nacje na lewo, a Polaków
na prawo. Działo się to w okolicach Brasławia. Polaków wywieźli w Gorkow za Moskwą, ubrali w ruskie mundury i dwa miesiące
ćwiczyli w ruskiej armii. Przyjechał od Wandy Wasilewskiej kapitan, nie pamiętam dobrze- Szeligowski czy Szaligowskii ogłosił,
że od dzisiaj jesteście cywilami. Dwa tygodnie jechaliśmy pociągiem do jednostki polskiej. W Białymstoku podzielili polskie
wojsko na pułki. Zostałem przydzielony do 34 Pułku Piechoty, VIII Dywizji Wojska Polskiego. W Siedlcach 5 miesięcy
ćwiczyliśmy się. W 1945 roku przeniesieni zostaliśmy do Warszawy, w styczniu po wyzwoleniu wojsko odgruzowywało
Warszawę. Na początku marca znalazłem się nad Nysą Łużycką koło Zgorzelca i tam 28 kwietnia zostałem ranny w prawą rękę.
Gdy byłem w szpitalu zakończyła się wojna. W czerwcu 1945 r. przeniesiono nas w Bieszczady. Walczyliśmy z banderowcami.
W 1946 r. odszedłem do cywila.
Rodzice Państwa Olchówków
Państwo Olchówkowie
30 listopad 45 r. Andrzejki
W armii LWP
W rodzinnym Bratysławiu
                                                 Wspomnienia Pani Ornaf
Przeszłość coraz bardziej wymyka się z naszej pamięci. Pamiętamy jeszcze strzępy imion, kontury twarzy i coraz mniej minione zdarzenia. Czasami przed oczami stają  smutne wydarzenia z dzieciństwa przypominając o tragediach jakie przeżywała cała rodzina podczas wojny  i zaraz po wojnie.Swiadomość o tym że może jest się tą jedyną i ostatnią już osobą która pamięta o tych zdarzeniach zobowiązuje do podzielenia się tym z najbliższymi.  Wspomnienia usłyszane w dzieciństwie o przeżyciach swojej rodziny w czasie wojny i swoją drogę do Staniszowa przedstawia Pani Ornaf.
plik mp3